Infrastruktura systemów wirtualnych to przede wszystkim niezwykła łatwość w zarządzaniu i kontrola nad przydzielanymi zasobami. W jednym momencie możemy za pomocą pul zasobów 'dodać' mocy obliczeniowej systemom tego potrzebującym i 'ująć' innym, które wykonują stosunkowo mniej pracy czy też nadać większy priorytet na zapis danych na dyskach. Warto zwrócić uwagę na pojęcie vCPU w świecie wirtualnym – kiedy w sytuacji maszyn fizycznych SMP oznacza lepsza wielowątkowość – maszyny wirtualne mogą z tego powodu ucierpieć na wydajności.
VM, który jest skonfigurowany do pracy z 8 vCPU, a wykorzystujący 2Ghz mocy, będzie mniej wydajny w porównaniu do maszyny o 1 vCPU. Dzieje się tak, ponieważ hypervisor przydziela maszynie moc z najmniej obciążonego fizycznego CPU, nie dzieląc jej pomiędzy fizyczne rdzenie. Często praca 4 vCPU realizowana jest przez 1 fizyczny rdzeń, dlatego dodawanie wirtualnych procesorów powinniśmy rozważać tylko w przypadku przekroczenia 80–90% wykorzystania fizycznego. Warto przy tym przyglądnąć się statystyce '%CSTP', jeżeli wartość odbiega od 0.00, oprogramowanie pracujące w systemie gościa nieefektywnie wykorzystuje konfiguracje SMP, nie obciążając równomiernie vCPU i generując dodatkowe opóźnienia.
Środowisko wirtualne wprowadza w 'istnienie' systemu gościa pewne anomalie, którym należy w odpowiedni sposób przeciwdziałać. Współdzielenie mocy obliczeniowej czy korzystanie z większej ilości vCPU niż jest dostępnych fizycznie powoduje m.in. tzw. 'rozciąganie czasu', niewidoczne dla VM.
Są to naturalne sytuacje dla hypervisora, który manipuluje czasem rzeczywistym maszyn, aby równomiernie przydzielić im cykle procesora bez doprowadzania do ich niestabilności. Najłatwiej jest to zauważyć opóźnionym lub przyspieszonym zegarem systemowym.